Mam smaka na… piosenki nieanglojęzyczne

Globalizacja zrobiła swoje i większość piosenek, jakich słuchamy jest w języku angielskim. Nie da się ukryć, że mowa Szekspira obecnie podbiła świat. Jednak czasami warto sięgnąć głębiej i posłuchać piosenek w dość nietypowych językach. Przed Wami moje ulubione nieanglojęzyczne piosenki.
Mam smaka na... piosenki nieanglojęzyczne Źródło: http://www.cavajazz.fr/la-connaissance-dune-langue-etrangere-aide-dans-la-vie/

1) Fuel Fandango – Salvaje

Pierwszym przystaniem w muzycznej podróży po świecie jest słoneczna Hiszpania. Stereotypowo muzyka tego kraju kojarzy się z letnimi piosenkami w stylu obecnej twórczości Enrique Iglesiasa. Wszystkie te schematy łamie duet Fuel Fandango, w którego skład wchodzą producent Alejandro Acosta oraz Cristina Manjón na wokalu. Na koncie mają trzy albumy i jedną epkę. Z ostatniego krążka duetu, zatytułowanego Aurora pochodzi kompozycja Salvaje. Piosenka ma wszystko, żeby ją z miejsca pokochać – wyrazisty bit będący połączeniem country z elektroniką, charakterystyczny wokal, no i świetnie zrealizowany teledysk. Idealna wybór na poniedziałkowe poranki!

2) Alina Devecerski – Jag svär

Z połączenia bałkańskiego temperamentu i szwedzkiej dokładności nie może nic innego, niż prawdziwa mieszanka wybuchowa. Jag svär od Aliny Devecerski to prawdziwy banger, przy którym ciężko usiedzieć spokojnie.
PS: Polecam słuchać z pełną głośnością i słuchawkami na uszach 😉

3) Kaizers Orchestra – Hjerteknuser

Pozostajemy w Skandynawii, i ze Szwecji przenosimy się do sąsiedniej Norwegii. To właśnie z kraju Fiordów pochodzi kapela Kaizers Orchestra. Grupa gra głównie melodyjny, alternatywny rock, a na swoich koncertach wykorzystuje takie rzeczy jak felgi, łomy czy beczki. W latach 2011-2012 zespół wydał trylogię płyt koncepcyjnych Violeta Violeta. Połączone w całość albumy stanowią spójną historię Beatrice, jej córki Violetty, ojcu Violety – Kennethie oraz Cecilia oraz brat Kenetha. Utwór Hjerteknuser opowiada o trudnej relacji matki z córką i jest okraszony dość intrygującym klipem.

4)Namika – Lieblingsmensch

A teraz czas na Niemcy. I choć nie jestem fanem tego języka, to w utworach brzmi nadzwyczaj melodyjnie. Doskonałym tego przykładem jest propozycja Lieblingsmensch od Namiki. Lekki, przyjemny utwór, który sam płynie. Utwór pochodzi z płyty Nador wydanej w 2015 roku.

5) Carakuklysisters – Kinha

Tym razem coś po hebrajsku. Siostry Carakukly mają za sobą udział w lokalnej wersji X-Factora. W talent show mierzyły się m.in.: z utworami Katy Perry czy Britney Spears. Solowy singiel wokalistek to połączenie ojczystego języka, trąbek, electro i delikatnych wokalów. Przepis na katastrofę? Nic bardziej mylnego, utworu słucha się nadzwyczaj przyjemnie, sprawdźcie koniecznie!

6) Egor Kreed – Samaya samaya

Po Izraelu czas odwiedzić naszych wschodnich sąsiadów. To właśnie z Rosji pochodzi Egor Kreed, jeden z najpopularniejszych wokalistów w swoim kraju. Pomimo młodego wieku (rocznik 1994) może poszczycić się milionami odtworzeń w serwisie YouTube, a także współpracą z cenionymi rosyjskimi wokalistami i producentami. Utwór Samaya samaya (Самая Самая) może nie jest zbyt odkrywczy ani rewolucyjny, ale nadzwyczaj dobrze się go słucha (a teledysk ogląda), a po pierwszym przesłuchaniu refren błyskawicznie wpada do głowy i nie chce z niej wyjść.

7) J-AX & Fedez – Vorrei ma non posto

Muzyczne wojaże kończymy w słonecznej Italii. Choć ogólnie nie przepadam za językiem włoskim, to w Vorrei ma non posto brzmi nadzwyczaj dobrze. Utwór będący efektem kolaboracji rapera Fedeza z wokalistą J-AX’em z pozoru wydaje się być zwykłą, radiową propozycją. Jednak po płaszczykiem przyjemnej melodii kryje się tekst opowiadający o problemach współczesnego świata. Ze słowami utworu można zapoznać się w serwisie tekstowo.pl

3 thoughts on “Mam smaka na… piosenki nieanglojęzyczne”

  1. Z tych piosenek tutaj najbardziej lubię Lieblingsmensch i Hjerteknuser. Są to bardzo dobre piosenki i podoba mi się brzmienie języka niemieckiego i norweskiego. Ogólnie lubię słuchać utworów w różnych językach, każdy na swój sposób jest ciekawy :).

  2. Ciekawe propozycje, z których jedną darzę szczególną sympatią, a mianowicie “Salvaje” <3 Mimo, że nie zaliczam się do fanów włoskiego to tutaj pasuje on wybornie do reszty kompozycji.

  3. Moim nieśmiałym guilty pleasure są folkowe piosenki śpiewane po niemiecku. Niekoniecznie stricte z Niemiec, ale również Austrii i Szwajcarii. Jest w tych piosenkach coś, co przenosi mnie myślami na łąkę na zboczu góry w wysokich Alpach. Niby język brzmiący jak brzęczący kaloryfer, a w odpowiedniej ma coś w sobie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *